poniedziałek, 13 września 2010

Falując wrześniowo

Lato płynnie przeszło w jesień. Nagle, w zepsutym i zanieczyszczonym powietrzu Booklińskim, pojawił się chrakterystyczny odcień chłodu i wilgotych liści. Z dnia na dzień. Brakuje mi tylko zapachu dymu z ognisk. Nawąchałam się w zeszłym roku, bycząc się o tej porze jeszcze w Polandii. Ech.

Za cztery dni spory fragment Polandii przyjedzie do mnie. Nie, Buba, nie na "forever", tylko na 2 do 3 tygodni. Potem się zobaczy. Przesadzanie na obcą glebę nie jest łatwe, więc skoro nie ma nacisku, niech się dzieje w sposób naturalny - kursując tam i z powrotem.

Dziecko nieco mniej płynnie przeszło ze stanu wakacyjnie lotnego, w szkolno-stały. Co prawda szkoły są "fantastic!" (jego wykrzyknik, nie mój), ale wstawanie rano to już inna bajka. W dodatku doszła jeszcze polska szkoła w soboty.

Po pierwszym dniu szkolnym (w środę) nastąpiły dwa dni świąt. W czwartek Brzdąc obudził się nagle, bez budzika, o jakiejś brutalnej godzinie o świcie, wyturlał z łóżka i pognał do pokoju mamrocząc do siebie jak w transie "I'm not going to school today. I'm not going to school today". Brzmiało to jakby sobie jakiś zaklęcie recytował. A potem włączył telewizję i pogążył w ukochanych kreskówkach.

Plan remontu Ruinki mogę sobie pod szyny podłożyć. Wczorajsza subtelna, choć całodniowa mżawka zaowocowała ciurkaniem z dachu. Wszystkie roboty zawieszamy na kołkach, bo nie ma sensu niczego odnawiać zanim dach nie będzie szczelny. Do tego niezbędna jest ekstra forsa, kilka dni ładnej pogody i ręce do roboty. Do rąk do roboty niezbędna jest ekstra forsa. Do ładnej pogody niezbędna jest interwencja siły wyższej. Dobrze, że nie forsa, bo jakby ten świat wyglądał?????

PS ma ktoś nadmiar czasu do odstąpienia?

9 komentarzy:

  1. Czasu może by i miał ;) ale nie gotówki na lot.
    Hmm... tak sobie tylko myślę ,że ta Twoja rodzinka nie będzie się tam nudzić, oj nie będzie ;D)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak znajdziesz kogoś kto ma ten nadmiar czasu to daj namiar bo ja też chętnie skorzystam!
    A tak fogle to zapomniałam Ci napisać, że 4 września posłałam księżki - pewnie dostaniesz na dniach o ile już nie dostałaś. Tak mi zeszło kapkę z powiadomieniem Cię...
    Jak tam wesele? Wybaletowałaś się?
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisała- zeżarło. No to piszę, że mogę cos robić, byle na leżąco lub siedząc i koniecznie bezmyślnie.

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  4. Jessu. Ja tam nawet za dopłatą nadmiaru czasu nie chcę;) Bo i tak bym go zniewoliła, he he. Remonty, brrrrrrrrrr.
    Buziory dla Młodego Afirmującego Szkolniaka:)))
    ps: i miłego przebywania na łonie rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, rodzinka przylatuje to niech się postara, chyba się nie podpisze bo jak wrócą to mi gębę obijom, a i tak mam spuchniete bo mi madrość wyrywaliwe trzech przez godzinę, znaczy wykuwali mi ją zbrodniarze, i siniaki na gębie też mam nie trza mi więcej, ech, tylko pomyśl...

    OdpowiedzUsuń
  6. Forse najlepiej jest ukrasc, bo na totolotka to nie ma co liczyc.
    A jak masz kase masz i pogode.
    Bedny Zolwik, jeszcze nie wie ze szkolne czasy to te najlepsze, szczeglnie w czasie wakacji i na wagarach ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. no tak bym wykolowal z dwie godzinki miedzy 5.00 a 7.00 rano... no ale biorac pod uwage roznice w czasie to co u Ciebie mozna robic w tych godzinach??? ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam to, mam !!!!!! Zapach ogniska, jestem w Polandii i to czuje, to jest niesamowite:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pofalona czas mija,zabawa u Ciebie trwa tęsknię kapeczkę ja -za tobą

    OdpowiedzUsuń