Weszlam na wlasno-osobistego bloga i szok maly przezylam.
Ze taki jakis inny.
Ciemny, obcy, zapuszczony, pokryty pajeczynami.
Wiem, ze to moja wina.
Nie trzeba bylo zmieniac szablonu a potem pozostawiac bloga na pastwe nieublaganego czasu, zeby sie slowa zeschly ze starosci i umknely z pamieci.
Nic dziwnego ze potem przezywam lekki szok.
Wiem czemu nie pisze.
Znalazlam sie na skrzyzowaniu drog i obawiam sie ze jesli stane i zaczne sie zastanawiac nad wyborem, to sparazlizuje mnie obawa i nie bede w stanie sie ruszyc.
Czasami chyba lepiej nie myslec, tylko gonic do przodu.
Znalezienie nowej pracy w moim zawodzie wydaje mi sie niemozliwoscia.
Chyba musze sie przeflancowac na nowy grunt.
Otworze wlasna firme.
Falująca business woman! Myślę, że masz doskonałe predyspozycje do tej roli, a przy tym bycie własną szefową musi być bardzo miłe.
OdpowiedzUsuńTrzymam mocno kciuki!
A potem wyślij się w podróż służbową do Oregonu...
Motylek
To ja też trzymam kciuki, ja np. nie miałam odwagi sama ( być może należę do typu ludzi - tchórzy ) ale sprytnie namówiłam bratowa i u niej pracuje ;D)))
OdpowiedzUsuńCzyli się dzieje! Pędź Falo, pędź - nic nie dzieje się bez przyczyny, co?
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!
Trzymam i ja kciuki, byle sie nie ogladac za siebie. Do przodu do przodu. Upal.
OdpowiedzUsuńCo one tak nawołują " do przodu"???? Hahahahhahaha! Ja tam wolę byle jaką stagnację od kolejnych rozczarowań. Mam nadzieje, że jesteś bardziej odporna na chorobę zwaną życiem.
OdpowiedzUsuńTak czy siak , trzymam kciuki!!!
Zaba
to dobry pomysl... zawsze Ci bedzie latwiej zalatwic zwolnienie a nie wspomne o podwyzce ;)... no i bedziesz miala fajna szefowa ;)... zycze powodzenia
OdpowiedzUsuńKtoś jak zwykle mądrze prawi!
OdpowiedzUsuńGorzej z tym że jak będzie gorszy dzień to nie będzie jak wyładować emocji przeklinając pod nosem wstrętną szefową...
Ale właściwie wtedy będą pracownicy coby im życie obrzydzić :P
No to trzymam kciuki za rodzinny biznes, chyba ,że jeszcze do wyuczonego fachu powrócisz.
OdpowiedzUsuńŻycie jest nieprzewidywalne, ciągle potrafi nas zaskakiwać, oby tylko pozytywnie i po naszej myśli , czego tobie , sobie i nam wszystkim życzę ;D)))) Trzymaj się , co u Ptysia słychać ?...
Bedę mędzisz, albo smęcić, jak wolicie: w naszym zyciu nic nie dzieje się bez przyczyny, skoro zostałaś zwolniona i tak Ci przyszła do głowy firma to ja załóż i to im szybciej tym lepiej tak aby na Nowy Rok - nowym krokiem wejśc i nie szlochać, nie mieć dołów, dziewczyno dasz rade, głowę masz nie od parady a ja głęboko wierzę w Polki, bo my takie wańki wstańki jesteśmy, i dajemy radę ze wszystkim nawet z naszymi chopami ufff...
OdpowiedzUsuńi co? i co na froncie?
OdpowiedzUsuńFala, czy zima jest u Ciebie, znaczy - czy Ciebie zasypało, że nie wychylasz nosa na własnego bloga?...
OdpowiedzUsuńJa jestem już też i zdziwiona i zaniepokojona, dobrze ,że Dośka dała znak życia na swoim blogu ;D )))
OdpowiedzUsuńjeszcze oprowadasz wycieczki?;) jak tam swieta w NY? daleko?
OdpowiedzUsuń