wtorek, 9 listopada 2010

Zdziwienie

Weszlam na wlasno-osobistego bloga i szok maly przezylam.
Ze taki jakis inny.
Ciemny, obcy, zapuszczony, pokryty pajeczynami.

Wiem, ze to moja wina.
Nie trzeba bylo zmieniac szablonu a potem pozostawiac bloga na pastwe nieublaganego czasu, zeby sie slowa zeschly ze starosci i umknely z pamieci.

Nic dziwnego ze potem przezywam lekki szok.

Wiem czemu nie pisze.
Znalazlam sie na skrzyzowaniu drog i obawiam sie ze jesli stane i zaczne sie zastanawiac nad wyborem, to sparazlizuje mnie obawa i nie bede w stanie sie ruszyc.
Czasami chyba lepiej nie myslec, tylko gonic do przodu.

Znalezienie nowej pracy w moim zawodzie wydaje mi sie niemozliwoscia.
Chyba musze sie przeflancowac na nowy grunt.
Otworze wlasna firme.

13 komentarzy:

  1. Falująca business woman! Myślę, że masz doskonałe predyspozycje do tej roli, a przy tym bycie własną szefową musi być bardzo miłe.

    Trzymam mocno kciuki!

    A potem wyślij się w podróż służbową do Oregonu...

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja też trzymam kciuki, ja np. nie miałam odwagi sama ( być może należę do typu ludzi - tchórzy ) ale sprytnie namówiłam bratowa i u niej pracuje ;D)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli się dzieje! Pędź Falo, pędź - nic nie dzieje się bez przyczyny, co?
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam i ja kciuki, byle sie nie ogladac za siebie. Do przodu do przodu. Upal.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co one tak nawołują " do przodu"???? Hahahahhahaha! Ja tam wolę byle jaką stagnację od kolejnych rozczarowań. Mam nadzieje, że jesteś bardziej odporna na chorobę zwaną życiem.
    Tak czy siak , trzymam kciuki!!!

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  6. to dobry pomysl... zawsze Ci bedzie latwiej zalatwic zwolnienie a nie wspomne o podwyzce ;)... no i bedziesz miala fajna szefowa ;)... zycze powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ktoś jak zwykle mądrze prawi!
    Gorzej z tym że jak będzie gorszy dzień to nie będzie jak wyładować emocji przeklinając pod nosem wstrętną szefową...
    Ale właściwie wtedy będą pracownicy coby im życie obrzydzić :P

    OdpowiedzUsuń
  8. No to trzymam kciuki za rodzinny biznes, chyba ,że jeszcze do wyuczonego fachu powrócisz.
    Życie jest nieprzewidywalne, ciągle potrafi nas zaskakiwać, oby tylko pozytywnie i po naszej myśli , czego tobie , sobie i nam wszystkim życzę ;D)))) Trzymaj się , co u Ptysia słychać ?...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bedę mędzisz, albo smęcić, jak wolicie: w naszym zyciu nic nie dzieje się bez przyczyny, skoro zostałaś zwolniona i tak Ci przyszła do głowy firma to ja załóż i to im szybciej tym lepiej tak aby na Nowy Rok - nowym krokiem wejśc i nie szlochać, nie mieć dołów, dziewczyno dasz rade, głowę masz nie od parady a ja głęboko wierzę w Polki, bo my takie wańki wstańki jesteśmy, i dajemy radę ze wszystkim nawet z naszymi chopami ufff...

    OdpowiedzUsuń
  10. Fala, czy zima jest u Ciebie, znaczy - czy Ciebie zasypało, że nie wychylasz nosa na własnego bloga?...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem już też i zdziwiona i zaniepokojona, dobrze ,że Dośka dała znak życia na swoim blogu ;D )))

    OdpowiedzUsuń
  12. ktośnieznaszgo14 grudnia 2010 01:45

    jeszcze oprowadasz wycieczki?;) jak tam swieta w NY? daleko?

    OdpowiedzUsuń