Czekam na możliwe wersje.
Podpowiedź: to nie jest nic plastikowego.
Jeszcze jedno
Tak wygląda zdjęcie Ptyśka i jego ryby we właściwych proporcjach.
Z wrażenia majtał wędką z rybiszczem tuż przed moim szlachetnym obliczem gdy usiłowałam ich oboje uwiecznić. Nie było wyboru tylko złapać za żyłkę i unieruchomić pośrednio obie sztuki. Przy okazji zmieniły się wspomniane proporcje i ryba znalazła się odpowiednio bliżej aparatu.
Moja wyobraźnia nie działa - mózg mi się zlasował od upału...
OdpowiedzUsuńPrzestań się znęcać nad czytelnikami!
Motylek
a może patyczek?
OdpowiedzUsuńNie patyczek, ale dzięki za pierwszą odważną.
OdpowiedzUsuńMotylku, a jak twoje dziecko sobie zażyczy "pasticzka"??? Powinnaś docenić, że dzielę się z czytelnikami swoją wiedzą i to w tyki sposób, że prędko nie zapomną.
;))))))))
Fala - A myślisz, że moje dziecko dostarcza mi zbyt mało zagadek i łamigłówek do rozwiązania?
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o wyjazdy do MD - odkąd zaczęłam w domu robić Smykowi "milkszejki", jedyne powody wyjazdu do MC to właśnie zabawki i zabawa na wewnętrznym placu zabaw jaki mają w niektórych MD.
Motylek
No teraz dopiero przestałam zazdrościć taaakiej ryby! A pomyślunku nie mam za grosz, bo się calutki dzień gościowałyśmy z moim blogowym gościem.
OdpowiedzUsuńZaba